Na futurystycznych targach Osaka Kansai Expo zmaterializowała się wizja rodem z cyfrowych sag – Corleo. Ten jeżdżący, czworonożny robot od Kawasaki Heavy Industries, napędzany pulsującym sercem wodorowego silnika 150cc, wywołuje dreszcz ekscytacji i nutę sceptycyzmu.
Bestia z metalu i polimerów, przypominająca raczej cyberwilka niż mechanicznego konia, obiecuje przemierzać nieujarzmione tereny dzięki niezależnie sterowanym kończynom. Wizualizacja przyszłości, wygenerowana w cyfrowym świecie, maluje sceny, w których Corleo z gracją wspina się na szczyty gór i z impetem pokonuje lodowe rozpadliny.
Jednakże, czy ta fantazja kiedykolwiek opuści wirtualną arenę? Model wystawiony na targach jedynie leniwie rozprostowuje cybernetyczne nogi, daleki od swobodnego galopu znanego z wirtualnych światów. Brak jeźdźca w siodle futurystycznego rumaka sugeruje, że Corleo to na razie bardziej fascynująca koncepcja niż realny środek transportu.
Mimo to, wizja futurystycznej jazdy na mechanicznym stworzeniu rozpala wyobraźnię. Inne korporacje już snują podobne marzenia, prezentując jeżdżące „jednorożce” dla najmłodszych czy gigantyczne, kroczące maszyny transportujące pasażerów.

